Naprawy w trasie

Jedziemy sobie uśmiechnięci i zadowoleni z życia podczas kolejnego dnia wspanialej wycieczki i nagle czujemy, że jedzie się coraz ciężej i tak jakby strasznie twardo się zrobiło. Rzut okiem na tylne koło i… no tak, kiszka. Przebiliśmy dętkę. Już po wyprawie, trzeba dzwonić po kogoś lub pchać rower do najbliższej stacji kolejowej i wracać do domu. Spokojnie, przebita dętka to nic nadzwyczajnego. Wprawny mechanik wymieni ją w trzy minuty razem z napompowaniem koła. My nie musimy się aż tak śpieszyć. Mamy czas. Najpierw wyjmijmy koło. Następnie z pomocą specjalnych łyżek zdejmujmy rant opony z obręczy. Można to wykonać bez nich, ale tak będzie łatwiej. Mamy już dostęp do dętki. Wyjmujemy ją z opony. I teraz wybór: łatamy czy wymieniamy na nową ? Łatamy. Łatki są w zestawie z klejem. Na opakowaniu jest opis całej czynności. Smarujemy, czekamy, przyklejamy. Proste jak budowa cepa. Dziurę lokalizujemy po napompowaniu dętki. Będzie z niej uciekać powietrze. Gdy mamy już całą i trzymającą powietrze dętkę, pora ją umieścić na miejscu z którego ją zabraliśmy. Zacznijmy od wentyla. Gdy trafimy nim w otwór, dalej to będzie pestka. Aby wspomóc całą operację, delikatnie napompujmy dętkę. Tak, aby tylko nabrała kształtu. Nie będzie ryzykowali jej przycięcia. Gdy włożymy ją pomiędzy obręcz a oponę, naciągamy tą drugą na swoje miejsce. Końcówka będzie najcięższa i trzeba będzie użyć siły. Następnie pompujemy i gotowe. Można jechać. Jasne, że ta czynność wymaga pewnej wprawy. Można sobie w domu przećwiczyć to kilka razy na sucho, wyjmując i wkładając dętkę.
Inną częstą awarią uniemożliwiającą dalszą jazdę jest zerwanie łańcucha. Do naprawy tego niezbędne jest specjalne imadełko – skuwacz do łańcucha. Jeżeli go nie będziemy mieli to koniec. Owszem, niektórzy dawali sobie radę z tym problemem za pomocą kombinerek i młotka pożyczonego u gospodarza na wsi, ale trzeba mieć pewne pojęcie co się robi. Zakładamy więc, że się posiada skuwacz. Oglądamy miejsce zerwania i odpinamy uszkodzone ogniwo. Tak aby po jednej stronie mieć zewnętrzne blaszki a po drugiej wewnętrzne. Wystający pin, który został w tych zewnętrznych połączy całość. Naszym zadaniem jest go wcisnąć skuwaczem do środka łańcucha.
Kolejnym zagadnieniem jest centrowanie. O ile nie wykrzywiliśmy za bardzo obręczy, to możemy zdjąć trochę ciężaru z koła i jechać dalej. W gorszym przypadku trzeba będzie nawet rozpiąć hamulec. O samej technice centrowania, nie będę pisał bo jest to technika wymagająca wprawy i pewnego doświadczenia. Ci którzy czują się na siłach, poznają ją we własnym zakresie.
Wymienione zostały główne i najczęstsze awarie uniemożliwiające dalszą jazdę. Inne przypadki na ogół pozwolą ją kontynuować, mniej lub bardziej komfortowo, ale jednak. Zakładając, że do cywilizacji niedaleko, to można być spokojnym i się tam udać w celu uzyskania fachowej pomocy. Najgorzej będą mieli ci, którzy wybierają się w rejony, gdzie takiej pomocy nie można się spodziewać. Oni powinni przed wyjazdem poznać wszelkie tajniki mechaniki rowerowej i zabrać ze sobą potrzebne narzędzia a nawet części zapasowe.