Jedzenie w podróży
Wybierając się na jakąkolwiek wycieczkę, dłuższą niż kilka godzin, nie wolno zapominać o najważniejszym paliwie człowieka. Nie chodzi tu bynajmniej o piwo. Mowa jest o jedzeniu. Wzmożony wysiłek fizyczny powoduje, że potrzebujemy przyjmować znacznie więcej wysokoenergetycznych posiłków, niż normalnie. Same kanapeczki nie wystarczą, kiedy będziemy w środku miesięcznej podróży. O tym jak bardzo istotne jest to zagadnienie przekonać się trzeba na własnej skórze. Dopiero po tym jak zabraknie nam energii na długim podjeździe, zrozumiemy powagę sytuacji i następnym razem zjemy porządne śniadanie.
O tym, że trzeba jeść już wiemy. Jednak jak połączyć rygor podróży z regularnością jedzenia ? Każdy powinien opracować własny sposób. Osobiście mogę polecić następujące rozwiązanie. Jest to moim zdaniem najrozsądniejszy kompromis pomiędzy dobrym odżywianiem się, a przeznaczeniem maksymalnej ilości czasu na jeżdżenie i zwiedzanie. Należy postępować według następującego schematu: rano zaraz po wstaniu zjeść coś szybkiego i lekkostrawnego, a następnie zwijamy obozowisko. Zjedzony posiłek powinien wystarczyć na dojechanie do najbliższego sklepu. Tam zaopatrujemy się w jedzenie i nieopodal urządzamy pełnowartościowe drugie śniadanie. Dopiero teraz, ponieważ gdybyśmy robili to jeszcze w obozowisku, wszystko zapewne przeciągnęłoby się do popołudnia. A tak, błyskawicznie zwinęliśmy namiot i pojechaliśmy przed siebie. Po drugim, pełnym śniadaniu nie zatrzymujemy się już na jedzenie. Jeśli odczuwamy głód, to podjadamy w czasie jazdy przekąski. Mogą to być banany, batony, ciastka. Najlepiej coś energetycznego i nie wymagającego przygotowywania. Kiedy zbliża się wieczór, czas już szukać miejsca na nocleg. I wtedy robimy prawdziwą ucztę. Po rozłożeniu obozowiska, przygotowujemy obiadokolację. Koniecznie coś na ciepło. Pożywnie i smacznie. Niech to będzie podsumowane dnia i nagroda za wszystkie wyrzeczenia.
Przedstawiony harmonogram dnia i posiłków jest tylko przykładem i nie musi być przez wszystkich stosowany. Co więcej, niech każdy dobierze to do siebie i znajdzie własne proporcje.
Przy okazji omawiania tematyki jedzenia, warto poruszyć sprawę zaopatrywania się w nie. W końcu zapasy zabrane z domu znikną i chcąc przeżyć trzeba zdobyć nowe. Miejscem na to będą zwykle przydrożne i wiejskie sklepiki. Co z nich brać ? Na pewno będzie to chleb i wszelkiego rodzaju konserwy. Jeżeli chodzi o ich wielkość, to wybierajmy takie, które będziemy w stanie zjeść na raz. Przewożenie otwartej puszki w upale nie wpłynie dobrze na jej zawartość. Podstawą wyżywienia będą wszelkie kasze i makarony. Wytrawni podróżnicy potrafią je przygotować na dziesiątki sposobów. Oczywiście nie może zabraknąć nieśmiertelnych zupek chińskich i gorących kubków. To one będą podstawą pożywienia, kiedy zmęczenie nie pozwoli przyrządzić nic sensowniejszego.
Od czasu do czasu trzeba będzie pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa i zjeść porządny, normalny obiad w restauracji. Taki posiłek bardzo dodaje optymizmu i podnosi na duchu.