Jak się spakować
Decyzja zapadła, jesteśmy zdecydowani w stu procentach. Na dodatek rozpowiedzieliśmy wśród znajomych o naszym wyjeździe, więc wycofać się już po prostu nie wypada. No to jedziemy. Zanim jednak pokonamy pierwsze metry i kilometry na turystycznym szlaku, trzeba się jakoś spakować. Jest to niezwykle istotne zagadnienie. Od tego będzie zależała jakość naszej wycieczki i czy wrócimy zadowoleni mając plany na następne czy może to będzie nasz ostatni taki wyjazd.
No to do dzieła. Najlepszym rozwiązaniem jest przygotować listę zabieranych rzeczy. Oczywiście będzie to zależeć od typu wyjazdu. Wiadomo, że na kilkugodzinną przejażdżkę wystarczy mały plecaczek lub torba przypinana do ramy roweru. Schody zaczynają się przy ekspedycjach kilkudniowych. Trzeba się w takim przypadku dobrze zastanowić co potrzebujemy. Na pewno będą to ubrania. Takie które pozwolą komfortowo jechać w różnych temperaturach. To nic, że jest lato. Nad ranem lub w środku nocy może być naprawdę zimno. Do tego coś przeciwdeszczowego. Następną grupą rzeczy będą akcesoria do spania. Tutaj wiadomo, karimata, śpiwór i to wszystko. Kiedy człowiek pokonuje duże odległości używając siły własnych mięśni to musi się dobrze odżywiać. Dlatego jest to najważniejsza część ekwipunku. Zabierzmy zapas pożywienia na co najmniej dwa dni. Później można systematycznie uzupełniać braki w przydrożnych sklepach. Z żywnością powiązany jest sprzęt do jej przyrządzania. Chodzi tu o różnego rodzaju kuchenki turystyczne, palniki, butle gazowe. Zależy kto co lubi lub już posiada. Wiadomo, że najlepsza w użyciu będzie kuchenka na naboje gazowe, ale jest to sposób odrobinę droższy od innych i cięższy. Do tego miseczka, kubek. No i sztućce. Uwaga na nie, lubią się gubić. Szczególnie gdy są najbardziej potrzebne. Zjeżdżając wieczorem na nocleg warto się trochę oporządzić. W tym celu w naszym dobytku na dwóch kółkach nie może zabraknąć przyborów toaletowych. Z umiarem, bez szaleństw. Tylko niezbędne minimum. Gdy już mamy dla siebie wszystko, trzeba też mieć coś dla naszego towarzysza – roweru. Jeżeli się o nim zapomni to może się pogniewać i uszczęśliwi nas przebitą dętką w odległości piętnastu kilometrów od najbliższej cywilizacji. Tak zapasowe dętki i łatki to absolutne minimum, które warto rozszerzyć o odpowiednie klucze, pompkę i inne dodatki które się mogą przydać.
Jest to ogólny zarys wymaganych rzeczy. Każdy z pewnością może dodać coś od siebie. Chodzi tu o to, żeby przewidzieć większość możliwych scenariuszy i nie skupiać się na jednym aspekcie wyprawy. Jest jednak pewien haczyk. Zabieramy tylko te rzeczy, co do których będziemy pewni, że są absolutnie konieczne i bez nich sobie nie poradzimy albo będzie nam bardzo trudno sobie poradzić. Jak więc to pogodzić z przygotowaniem się na wszelakie sytuacje ? I tu dochodzi się do sedna sprawy. Komu się to uda, może powiedzieć, że osiągnął mistrzostwo w pakowaniu. Nie przejmuj się, jeżeli za pierwszym razem się nie udaje. Do tego dochodzi się z czasem. Na kolejnych wyprawach zobaczysz co jest niepotrzebne i następny raz tego nie weźmiesz.