Woda – przyjaciel turysty

Upalny sierpniowy dzień. W cieniu ponad trzydzieści stopni Celsjusza. Długi dwu kilometrowy podjazd. Asfalt topi się pod kołami. Pot spływający z czoła zdaje się syczeć po zetknięciu z podłożem. Zupełnie jak gotująca się woda w garnku. Kolejny raz sięgasz po bidon przymocowany do ramy. I wtedy stało się. Jest już pusty. Drugi także. Nawet w torbie butelka z zapasową wodą została opróżniona. Suchość w gardle odbiera ochotę na dalszą jazdę. Musisz przeczekać upał pod przydrożnym drzewem. A najlepiej zrobisz jak zjedziesz z powrotem do sklepu. Już prawie zdobyłeś tę górę. Jednak zdrowie ważniejsze. Nie warto ryzykować odwodnieniem i w efekcie przerywać dalszej wyprawy. Taki scenariusz jest bardzo realistyczny. Dotknął już wielu turystów. I wielu będzie dotykał nadal. Wszystko przez nieodpowiednie przygotowanie i brak myślenia o tym, że woda się przecież może skończyć.
Jak temu zapobiec ? Trzeba się trzymać pewnych wskazówek.
Jeżeli jedziemy rowerem turystycznym z sakwami, to możemy pozwolić sobie na zabranie większej ilości napojów. Najlepiej dwa bidony przy ramie. Powinny one mieć więcej niż tylko po pół litra. Optymalne będą takie prawie litrowe. Dodatkowo w torbie powinna być duża butelka wody. Bezsprzecznie będzie to najcięższy element naszego wyposażenia, ale co zrobić. Człowiek nie wielbłąd i musi pić.
Taki zapas wystarczy na cały dzień podróżowania, ale rano leży go uzupełnić w najbliższym sklepie. Jeżeli wiemy, że przez dłuższy czas takiego nie spotkamy, to oszczędzamy wodę pijąc systematycznie bardzo małe ilości.
Przede wszystkim należy oszczędzać płyny. Czystej wody nie używajmy do zmywania naczyń. Jest dla nas zbyt cenna. Nie należy jej również zużywać do mycia się.
Turystyka górska wymusza rygor lekkiego bagażu. Jak to połączyć z dużym zapotrzebowaniem na wodę ? Bidon przy ramie i bukłak na plecach. Plecaki typowo rowerowe mają specjalną przegrodę na worek zwany bukłakiem. Do tego rurka kończąca się ustnikiem. Istotnym problemem w górach jest mała ilość sklepów. Jednak czystość środowiska pozwala nam czerpać życiodajną wodę bezpośrednio ze strumienia. Dla pewności można ją zagotować lub odkazić tabletką do uzdatniania. Należy pamiętać, o tym, że można korzystać z wody płynącej strumieniem. Unikajmy tej stojącej w zagłębieniach terenu. Rozwinęło się w niej wiele pasożytów, co niekoniecznie wpłynie korzystnie na nasze zdrowie.
Kolejnym zagadnieniem jest woda i jeżdżenie na turystyczne trasy w zimie. Wożenie bidonów przy ramie nie jest najlepszym pomysłem. Zawartość będzie lodowata, albo stanie się ciałem stałym. Oczywiście można będzie ją rozmrozić na postoju, na przykład nad ogniskiem, ale do spożycia podczas jazdy nie będzie się nadawać. Dobrym wyjściem będzie schowanie butelki do plecaka lub sakw i owinięcie jej w ubrania. Jeżeli będziemy chcieli się napić, to trzeba się będzie zatrzymać. Jedyny plus zimy, to jest to, że człowiek mniej się poci i nie potrzebuje aż, tak dużo płynów.
Teraz wiemy już dlaczego woda jest tak istotna w turystycznych poczynaniach.