Bezpieczeństwo w podróży
Jest w podróżowaniu coś cenniejszego od doznanych wrażeń, obejrzanych widoków, zwiedzonych muzeów. Cenniejszego nawet od wiezionego sprzętu, dokumentów, pieniędzy, pojazdu którym się poruszamy. W podróży najcenniejsze jest bezpieczeństwo. Co z tego, że osiągnęliśmy coś wielkiego, dokonaliśmy wyczynu wychodzącego poza możliwości człowieka, dotarliśmy gdzie jeszcze nikogo nie było. Nie osiągnęliśmy tak naprawdę nic, jeżeli nasze bezpieczeństwo zostało naruszone i ulegliśmy wypadkowi. Tym bardziej, jeżeli ktoś uległ wypadkowi najgorszemu – śmiertelnemu.
Największym zagrożeniem w rowerowej turystyce, jest te które czyha na drodze. Rowerzysta właśnie samochodów obawia się najbardziej. Nie bez powodu. Kultura jazdy kierowców ciągle pozostawia wiele do życzenia. Nie tak dawno zginał polski podróżnik na drogach Syberii potrącony przez ciężarówkę i pozostawiony na pastwę losu. Nie można tego lekceważyć. Dlatego właśnie podczas planowania trasy, powinno się wybierać drogi o minimalnym ruchu zmotoryzowanym. Wystrzegać się jak ognia trzeba głównych szlaków komunikacyjnych. Lepiej nadłożyć drogi i jechać po największych dziurach niż skończyć na masce rozpędzonego samochodu.
Bezpieczeństwo to również zadbanie o własny sprzęt. Odpowiednio wyregulowany rower, sprawne hamulce to podstawa. Nie ryzykuj i nie żałuj pieniędzy na serwis. Serwis własnego organizmu będzie droższy.
Zadbajmy o tak zwane bezpieczeństwo bierne. Załóżmy odblaski i światła do roweru. Unikajmy jeżdżenia po zmroku na drogach nieoświetlonych.
Nie bez powodu mówi się, że największe zagrożenie może czyhać ze strony drugiego człowieka. Chodzi tu o kradzieże i pobicia. Nie rzucajmy się w oczy, ubierzmy się zwyczajnie, nie krzykliwie. Z ramy roweru można zdrapać naklejki, czy nawet okleić ją całą taśmą izolacyjną. Wizualnie straci na wartości, a my zyskamy trochę na bezpieczeństwie. Nie obnośmy się z pieniędzmi. Są tacy turyści, którzy jadąc w niepewne rejony, chowają część gotówki w samym rowerze lub zaszywają w odzieży. Takim schowkiem może być pusta sztyca od siodełka.
Gdy dojdzie do spotkania z rabusiem, lepiej mu oddać co żąda. Pieniądze odrobimy, wybitych zębów już nie.
Najbardziej zagrożeni i wystawieni na atak są samotni turyści. Jeżeli nie jesteśmy samotnikami, zaproponujmy komuś wspólny wyjazd. Będzie przyjemniej i bezpieczniej.
Unikajmy miejscowych zabaw i dyskotek. Ich pijani uczestnicy mogą szukać rozrywki, my wręcz przeciwnie.
I w końcu uważajmy na siły natury. Z nimi nie wygramy. Jazda po lodzie, w pełnym słońcu w upalnym regionie, nocleg na wezbraną rzeką w czasie wiosennych odwilży. Są to sytuacje, gdy niebezpieczeństwo jest bardzo realne i wymierzone bezpośrednio w nas.
Również problemy zdrowotne nie oszczędzają podróżnych. Zatrute jedzenie, zepsuta woda, skaleczenia, złamania i całe mnóstwo dolegliwości, mogących wyeliminować z dalszej jazdy. Dlatego w ekwipunku nie powinno zabraknąć apteczki pierwszej pomocy. Telefon komórkowy do wzywania pomocy, też się przyda. Jednak najbardziej przydatny będzie instynkt samozachowawczy i zdrowy rozum.