Ubiór rowerowego turysty

Każdy kto choć trochę bardziej ambitnie podchodzi do jeżdżenia na rowerze, posiada w swojej szafce z ubraniami, jakiś element kolarskiej odzieży. Zazwyczaj potrzeba jej posiadania przychodzi, gdy coraz częściej wsiada się na siodełko i odjeżdża w bliżej nieokreśloną przestrzeń. Każdy kto przejeżdża więcej minimum kilka tysięcy kilometrów rocznie, zauważa, że zwykłe ubrania, nazwijmy je cywilne, nie są najlepsze do uprawiana tego sportu. Właśnie wtedy pojawiają się pierwsze zakupy ciuchów typowo rowerowych.
Zwykle na pierwszy ogień idzie koszulka kolarska. Jest wygodniejsza niż zwykły bawełniany t-shirt, znacznie lepiej wentyluje i odprowadza pot. Ktoś, kto raz się w nim przejedzie, nie założy nic innego. Niektórym mogą przeszkadzać krzykliwe barwy kolarskich trykotów. Sam wolę zwykłe, jednobarwne. Można takie bez problemu dostać w sklepach rowerowych na dziale z ubraniami. Dodatkową zaletą koszulki jest to, że często na plecach posiada kieszonkę. Można ją wykorzystać do przewiezienia na przykład batona, czy czegoś innego do pożywienia się w czasie jazdy.
Jeżeli jest już koszulka, to czas na spodenki. Takie specjalne, kolarskie posiadają wkładkę minimalizującą obtarcia wrażliwych miejsc. Jeżeli masz kłopoty z usiedzeniem na siodełku przez dłuższy czas, to takie spodnie z pewnością ci pomogą. Dla tych którzy nie mogą znieść widoku obcisłych gatek na sobie, są w sprzedaży luźne, krótkie spodenki, z zewnątrz wyglądające jak normalne szorty. Z tym, że w środku posiadają wkład z cienkich obcisłych spodenek z wkładką.
Jest to taki podstawowy zestaw na ciepłe dni dla rowerowego turysty. Gdy się robi zimno, należy mieć komplet z długimi rękawkami i nogawkami. Nie różni się on niczym od tego letniego oprócz grubości materiału i tych właśnie nogawek i rękawów. Jest też opcja oszczędnościowa na wadze ubioru. Można kupić same rękawki, plus nogawki, które naciągamy gdy się robi zimno.
W każdym sezonie nadchodzi moment prawdziwych mrozów. Jak wiadomo turysta żadnej pogody się nie boi i dalej jeździ. Trzeba mieć jednak pewne atuty w postaci odzieży mrozoodpornej. Przede wszystkim dobra kurtka nie przepuszczająca wiatru. Pod spód kilka warstw odzieży, aby powstało coś w rodzaju struktury cebulki. Na nogi ciepłe spodnie. No i oczywiście rękawiczki. Zimowe buty lepiej mieć o rozmiar większe. Wejdzie wtedy więcej par skarpet.
Dopełnieniem stroju podróżnika jest ochrona głowy. Jeżeli nie stosujemy tej od urazów mechanicznych, czyli kasku, zastosujmy chociaż taką od wysokiej i niskiej temperatury. Jadąc przez dłuższy czas w pełnym słońcu, łatwo można się nabawić udaru. Z kolei niska temperatura jak wiadomo, wpędzi nas w chorobę, gdy nie zadbamy o głowę.
Przedstawiony zestaw ubrań nie jest jakimś wyznacznikiem dobrego i złego turysty. Po prostu wskazuje w co się ubrać aby wygodnie jeździć. Każdy dołoży coś od siebie lub zmieni na swoje ulubione dodatki. Niektóry jest wygodnie na rowerze w dżinsach i to jest ich prywatna sprawa. Ważne, aby czerpać przyjemność z jazdy, a nie strojenia się przed lustrem.