Przygotowanie roweru

turystyka, foto 1Na wyprawie przemierzać będziemy na nim długie kilometry. Spędzimy z nim dziesiątki godzin. Stanie się jakby częścią ciała. Mowa tu oczywiście o rowerze. Patrząc na niego jak na maszynę, pod względem technicznym nie wydaje się skomplikowany. Ot, dwa koła, rama, pedały i łańcuch. Do tego kilka mniej istotnych dodatków. Jeżeli jednak przyglądać się dłużej, można dojść do wniosku, że jednak tak całkowicie prosty to on nie jest. Dla większości rowerzystów problemem jest już poprawna regulacja przerzutki. Co więcej są nawet tacy, którzy nie potrafią zmienić dziurawej dętki. Nie wspominam o centrowaniu kół i serwisowaniu amortyzatorów. To dla zwykłego bikera jest działaniem z pogranicza alchemii i czarnej magii.
Jak więc ktoś taki poradzi sobie na środku drogi, gdy nagle zatrzyma go awaria. Dlatego też tak bardzo istotnym zagadnieniem jest przygotowanie naszego jednośladu do trudów wielodniowej podróży. Totalni laicy w mechanice rowerowej powinni to zlecić dobremu serwisowi, który zajmuje się rowerami. Ci, którzy mają to w małym palcu nie muszą dalej czytać. Zakładając, że jest się przedstawicielem tej pierwszej grupy, planując wyprawę wybierzmy się minimum kilka dni wcześnie do warsztatu. Te kilka dni to będzie nasza rezerwa w razie wykrycia jakiejś paskudnej awarii. Tak więc, gdy już będziemy w serwisie rowerowym zlećmy zrobienie ogólnego przeglądu. Jeżeli trafimy na miłych ludzi to może pozwolą nam uczestniczyć w tym zajęciu. Dzięki temu zyskamy bezcenną wiedzę i lepiej poznamy naszego rumaka.
W warsztacie powinni nam sprawdzić centryczność kół i naciąg szprych. W razie jakichkolwiek wątpliwości należy dokonać poprawek. Nie ma nic gorszego niż pękające nagle szprych pod dużym obciążenie ekwipunku. Kolejną rzeczą jest zbadanie czy napęd wytrzyma dodatkowe kilometry w ciężkich warunkach. Jeżeli zdradza już duże oznaki wyeksploatowania to lepiej go wymienić. Wydatek będzie spory, ale i tak kiedyś to musiało nastąpić. Przeprowadza się wszelkie smarowania, wymienić trzeba stary smar na nowy. Jak mamy amortyzator, warto do niego zajrzeć, chyba że jego stan ogólny nie przedstawia zastrzeżeń. Można mu wtedy zaoszczędzić rozkręcania. Przeglądowi podlegać będą także hamulce. Rower z bagażami plus jego właściciel to naprawdę spory ciężar. Wyobraź sobie jak pędzisz górską drogą w dół, a tu hamulców brak… No właśnie. Zużyte klocki bezwzględnie zamieniamy na nowe i nie żałujemy pieniędzy. To dobra inwestycja. Jeżeli wybraliśmy naprawdę dobrego mechanika, to możemy być spokojni o swój rower. Wszystkie luzy zostaną skasowane, ogumienie sprawdzone. On sam wypatrzy najdrobniejsze niedociągnięcie i je poprawi. Taka kuracja odmładzająca da komfort psychiczny, gdy będziemy daleko od domu.
Pamiętaj, że mimo wszystko rower to maszyna i pamiętaj o złośliwości rzeczy martwych. Jeżeli coś się posuje w drodze nie obwiniaj od razu osoby która ci rower przygotowała. Nikt nie może przewidzieć wszystkiego. Owszem można zminimalizować możliwość awarii, ale jeżeli jedziesz w nieznane to pamiętaj, że ryzykujesz. I dla tego ryzyka warto jechać…