Planowanie trasy

Kiedy w myślach zaczyna kiełkować pomysł o wyruszeniu w długą włóczęgę, sama trasa eskapady pozostaje jeszcze tylko w sferze marzeń. Im bliżej do ustalonego terminu wyjazdu, tym bardziej człowiek czuje się niepewnie i nie wie co ma z sobą zrobić. Często sobie myśli: przecież nawet nie wiem dokąd jechać, którędy i gdzie ! Jak ja sobie poradzę !? Przede wszystkim nie panikuj. Poczułeś zew przygody, to go podejmij. Weź głęboki oddech, następnie mapę do ręki i pomyśl. Zastanów się gdzie jeszcze nie byłeś, co byś chciał zobaczyć, może usłyszałeś od kogoś o czymś co cię zaciekawiło. Zaznacz na arkuszu mapy takie miejsca. Wszelkiego rodzaju atrakcje turystyczne które mogą uatrakcyjnić wycieczkę. Jednak nie skupiaj się tylko na sztampowych i w rzeczywistości dosyć nudnych, bo oklepanych, głównych miejsc wycieczkowych regionu. W sezonie spotkasz tam tłumy, które utrudnią ci poruszanie się obładowanym rowerem. Natomiast najlepszymi i najbardziej zapadającymi w pamięć będą miejscówki z klimatem. Stara drewniana cerkiew obok zielonej polanki w zapomnianej części gór, malownicza zatoka nad maleńkim jeziorem, a nawet tradycyjna polska wieś, jakich już niewiele. Takie perełki warto wyłuskać. Im bardziej naznaczymy nimi nasz szlak, tym ciekawsza będzie trasa.
Kiedy mamy już kluczowe punkty, coś w rodzaju celów podróży, postarajmy się je połączyć w jedną całość. Do poruszania się używajmy dróg podrzędnych o maksymalnie małym natężeniu ruchu samochodowego. Unikajmy jak ognia dróg krajowych i tym podobnych jezdni, na których jedyną atrakcją będzie obawa o własne życie. Wbrew pozorom nie jest trudno tak ułożyć całość, aby jak najrzadziej widywać samochody. I jeszcze coś. Zwykle bywa tak, że im mniej uczęszczana droga, tym jest lepsza pod względem malowniczego położenia i walorów estetycznych.
Kiedy mamy już z grubsza ustaloną trasę, zobaczmy w jakich miejscach będziemy mogli spodziewać się ewentualnej pomocy. Chodzi tu o wszelkiego rodzaju serwisy rowerowe, sklepy, stacje benzynowe, punkty medyczne oraz stacje kolejowe lub przystanki PKS. Przecież może się tak zdarzyć, że będziemy musieli szybko wrócić do domu. Wtedy wystarczy dotrzeć do najbliższego miejsca z komunikacją masową, wstawić rower do pociągu i odjechać.
Jeżeli nie bierzesz ze sobą namiotu, a chcesz nocować w różnego rodzaju kwaterach prywatnych czy miejscach letniskowych, to logiczne jest, że będziesz układał trasę głównie pod nie. To bardzo ogranicza i zabiera trochę swobody, no ale nie każdy musi spać pod gołym niebem.
Ustalonej trasy nie trzeba się trzymać kurczowo, jakby od tego zależało nasze życie. Wręcz przeciwnie. Do niczego się nie zmuszaj. Wytyczona droga ma być tylko ogólnym kręgosłupem całej wyprawy. Jeśli w czasie jazdy odczujesz, że jadąc w inną stronę bardziej na tym skorzystasz, to rób to śmiało. To twoje wakacje. Tak samo nie ustalaj sobie sztywnych dystansów do przejechania danego dnia. To nie wyścig wieloetapowy, a jedynie fajna przygoda po której masz wrócić maksymalnie wypoczęty i zadowolony.